//////

W świecie polityki

DZIAŁAJĄCA SIŁA

Siłą działającą na rzecz Polski był­by przede wszystkim silny przyrost ludności. St. Grab­ski jest zaś zbyt głębokim i zbyt mądrym ekonomistą, by nie rozumieć, jaką iluzją są te zamki na lodzie przyrostu ludności. „Aby ten przyrost — pisze — stał się źródłem naszej potęgi, a nie słabości, trzeba, by szybszy odeń był również przyrost bogactwa. W prze­ciwnym wypadku nastąpi rozkład rewolucyjny narodu państwa.” Przyrost bogactwa szybszy od przyrostu ludności. Teza Grabski—Krzyżanowski w zupełności paraliżuje twierdzenie Dmowskiego o przyroście lud­ności i zmianie równowagi w środkowej Europie. Czas niestety nie pracuje dla nas.

STOSUNEK MNIEJSZOŚCI

O ile chodzi o stosunek do mniejszości, to St. Grabski nie jest oczywiście przyjacielem porozumienia z Ukraińcami i poniżej będziemy jeszcze z poglądami jego polemizować. Ale czas już zerwać z tym banalnym podziałem na „przyjaciół i wrogów”, na przykład Ukra­ińców. St. Grabski jest dziś zdecydowanym zwolenni­kiem wprowadzenia katastru narodowościowego, jedy­nego sposobu stworzenia zdatnego do życia samorządu na terenie Małopolski Wschodniej. Pod tym względem niezwykle silnie zbliża się do niezależnej lwowskiej myśli politycznej. Książka (zresztą interesująca) An­drzeja Giertycha  została, jako wychodząca z odmien­nych założeń, odrzucona przez „młodych” lwowskich. Jeżeli myśl narodowodemokratyczna na terenie Galicji Wschodniej nie pogrąża się dziś w beznadziejnym, w banalnym hakatyzmie, to jest to przede wszystkim za­sługa St. Grabskiego. Jego też było dziełem, iż pacy­fikacja, operacja dość miła niektórym kołtunom owe­go stronnictwa, została bądź co bądź przez lwowską endecję stanowczo potępiona.

NA PIERWSZY RZUT OKA

Wreszcie w ostatniej książce St. Grabskiego znaj­duje się jedno zdanie, zdanie krótkie, niepozorne na pierwszy rzut oka, a przecież kryjące w sobie ogrom treści. Jedno to zdanie kryje w swych logicznych kon­sekwencjach cały program imperializmu polskiego. „Jeżeli — pisze St. Grabski — ideałem naszym będzie utrzymanie tylko odzyskanej niepodległości — stracimy j ą.” Oczywiście konsekwencje wyprowadzone z owego zdania (imperia­lizm w kierunku Prus Wschodnich) wydają się nam o  wiele mniej słuszne. Odzyskanie Prus Wschodnich nie przyniosłoby w istocie żadnej konkretnej zmiany w stosunku sił na wschodzie Europy. Jeżeli to ma być sposób ochrony naszej niepodległości, to chyba sposób bardzo mało skuteczny. Ale to, co pisze St. Grabski, to już nie ten program „wielkiej Polski”, polegający na utrzymaniu za wszelką cenę status quo terytorial­nego. To już droga, po której każdy czy prędzej, czy później dojść musi do jedynego programu przynoszą­cego istotne i trwałe odwrócenie stosunków sił na wschodzie Europy.

ODLEGŁOŚĆ MIĘDZY KONCEPCJAMI

O   kim więc piszemy. O Emilu OHivier, o Gregorze Strasserze. Oczywiście nie. Odległość między naszymi koncepcjami a koncepcjami St. Grabskiego jest ciągle. To jednak, co pragnęliśmy uwydatnić w po­wyższych rozważaniach, to fakt, iż w porównaniu do R. Dmowskiego znajduje się on stosunkowo bliżej sy­stemu politycznego prawicy rządowej (myślę o odła­mach myślących tej prawicy).Teraz jednak zdaje się być już czas najwyższy, by usprawiedliwić tytuł niniejszego artykułu. Z „mielizn” ideologii St. Grabskiego dwie zwłaszcza przykuwają naszą uwagę. Przede wszystkim koncepcja państwa na­rodowego, po drugie koncepcja rządu większości naro­du w państwie.O   ile chodzi o doktrynalny stosunek nacjonalizmu„ideału” państwa narodowego, to na wstępie stwier­dzić musimy, iż pojęcie nacjonalizmu można rozumieć podwójnie. Tak więc niektórzy publicyści, jak np. O.Jan Rostworowski SJ i redaktor St. Mackiewicz, utożsamiają nacjonalizm z teorią przyznającą każdej narodowości prawo do własnego państwa.

ZNACZENIE NACJONALIZMU

W tym zna­czeniu nacjonalizm byłby identyczny ze słynnym „principe des nationalitśs” i w pewnych wypadkach nawet sprzeczny z interesem danego narodu. Tak na przykład, jak znakomicie stwierdził Bainville, zasada narodowościowa była w połowie XIX wieku sprzeczna z interesem narodowym francuskim, a to z powodu jej konsekwencji w odniesieniu do zjednoczenia Niemiec państwa włoskiego. Gdyby nacjonalizm był identycz­ny z zasadą etnograficzną, dzisiejsi polscy nacjonaliści musieliby być na przykład zdania, iż w Galicji Wschod­niej powinno powstać państwo ukraińskie itp. Na szczę­ście stwierdzić należy, iż ani jeden z czynnych w Pol­sce polityków przyznających się do nacjonalizmu nie przyznaje się do identyczności swej doktryny z zasadą narodowościową i przez nacjonalizm nie rozumie ko­nieczności posiadania przez każdy naród własnego pań­stwa.

W POJĘCIU DOKTRYNY

Według ogólnie przyjętego mniemania przez na­cjonalizm rozumie się doktrynę stawiającą interes po­lityczny narodu jako najwyższą normę działalności jednostki ludzkiej (poza normami religijnymi). Jest to definicja odpowiadająca tak poglądom R. Dmowskiego, jak i St. Grabskiego. Ten ostatni w swych wywodach poświęconych narodom nie mającym prawa do niepod­ległego bytu zastanawiając zbliża się do naj­lepszych argumentów, które red. St. Mackiewicz skie­rował przeciw zasadzie narodowościowej. Nacjonalizm w pojęciu doktryny stawiającej naród jako cel wysiłków jednostki nie musi w każdym wy­padku prowadzić logicznie do wytworzenia prawa na­rodowego. Twierdzenie St. Grabskiego, iż z nacjona­lizmu wypływa koniecznie postulat pozbycia się mniejszości narodowych w państwie, jest pierwszą wielką mielizną ideologiczną autora.